Marzec jakby zleciał szybciej niż luty. W Szkocji pogoda coraz bardzie zachęcająca do dłuższych spacerów i wędrówek, a kwiaty wyłaniające się w parkach machają wesoło witając wiosnę.
SŁONECZNE GLOW
Skoro już myślimy o cieplejszych dniach, to chciałabym Wam polecić kosmetyk, który może się przydać na wiosnę i lato, gdy nie mamy ochoty nakładać na twarz ciężkich podkładów, a chcemy aby nasz buzia wyglądała na muśniętą słońcem. Ja osobiście nie maluję się mocno na co dzień, więc takie delikatne glow na buzi bardzo mnie ucieszyło nawet zimą Do tego jestem mega blada i bardzo wolno się opalam, więc taki kosmetyk to mój ratunek na cały rok. Jest to tonik samoopalający firmy Resibo. Kosmetyk jest łatwy w aplikowaniu ale mimo wszystko należy uważać na to, aby rozprowadzić go równomiernie na twarzy. Osobiście polecam go nakładać na noc, choć zdarzyło mi się, że miałam lekko ubrudzoną poduszkę. Zapach też jest do zniesienia, nie jest tak nieprzyjemny jak przy samoopalaczach. Należy pamiętać, że tonik po otwarciu należy trzymać w lodówce, a po nałożeniu na twarz umyć dokładnie ręce. Kosmetyk jest bardzo wydajny, więc cena wydaje mi się jak najbardziej adekwatna.
KOSMETYK HOME MADE
Zawsze po zimie borykam się z bardzo wysuszoną skórą na dłoniach. Do tego używanie płynów dezynfekujących w obecnym czasie dodatkowo je wysusza. Nie zawsze mamy "pod ręką " peeling, a nasze dłonie akurat krzyczą o pomoc, co wtedy ? Zawsze możecie wykonać naturalny peeling z produktów, które znajdziecie w kuchennej szafce. Wystarczy do tego olej kokosowy, cukier oraz kakao. Mieszacie wszystkie składniki razem, po czym możecie same wykonać sobie peeling, bądź poprosić kogoś aby Wam w tym pomógł. Olej kokosowy świetnie nawilży skórę, a cukier złuszczy martwy naskórek. Kakao za to, doda doznań zapachowych, które przeniosą Was do pijalni czekolady.
Skoro przyszła wiosna, to nasze myśli powoli już wędrują do lata. A jeżeli lato to plaża, wakacje, podróże. Miejmy nadzieję, że tak właśnie będzie. Nie wiem jak u Was ale mnie po zimie i twardym lockdownie troszkę przybyło. Joga nie jest na tyle energiczna aby zrzucać zbędne kilogramy, więc postanowiłam wpleść w moją aktywność dodatkowe treningi aby spalić to ptasie mleczko i gorącą czekoladę, którymi raczyłam się pod kocykiem oglądając seriale na Netflix. I tu miałam mały problem, ponieważ wszystkie treningi jakie robiłam zazwyczaj będąc jeszcze w PL, to energiczne ćwiczenia stanowczo nie "neighbour friendly". A teraz właśnie takich potrzebowałam. Tutaj niestety słychać dosłownie wszystko, a większe wibracje i trzęsienia potrafią rozdźwięczyć szklanki w szafce. Taaak to są właśnie uroki starych szkockich kamienic. Ogromnie się ucieszyłam gdy okazało się, że na You Tubie można znaleźć treningi przyjazne sąsiadom, bez skakania i robienia hałasu. Wystarczy, że moje psinki potrafią go narobić. Polecam Wam treningi z MADDIE gdzie znajdziecie ćwiczenia na całe ciało, z przyrządami lub bez, bardziej energiczne lub spokojniejsze, a jeśli lubicie potrenować w tanecznych rytmach to też to tam znajdziecie.
CZYTADEŁKO
Na moim instagramie mogliście zobaczyć, że czytałam ostatnio książkę "Szczęśliwe jelita", którą napisał dr. Vincent Pedre. Kilka osób było zainteresowanych opinią na jej temat, więc postanowiłam, że tutaj napiszę trochę więcej, ponieważ ciężko zmieścić się w kilku zdaniach na instastory. Książka dedykowana jest osobom, które mają problemy typowo jelitowe ale nie tylko. Okazuje się, że bóle głowy, stawów i mięśni, zmęczenie, brak koncentracji może mieć podłoże właśnie w zaburzeniach pracy jelit. Lekarze często ignorują prawdziwe przyczyny dolegliwości i zaleczają kolejne objawy tabletkami, które pogarszają jeszcze bardziej stan organizmu. Nie zdajemy sobie nawet sprawy jak ważne funkcje dla naszego organizmu mają nasze jelita. Autor na początku książki opisuje jakie produkty wyrządzają jelitom najwięcej krzywdy oraz popiera swoje wnioski konkretnymi przypadkami pacjentów. Proponuje 28 dniowy program C.A.R.E dla Szczęśliwych Jelit. Program składa się z czterech etapów:
OCZYSZCZANIE: usunięcie czynników podrażniających jelita, infekcji, nadwrażliwości pokarmowej oraz toksyn z pożywienia
AKTYWACJA reaktywacja zdrowego trawienia dzięki wprowadzaniu niezbędnych składników odżywczych oraz enzymów
NAPRAWA ponowne wprowadzenie do organizmu bakterii korzystnych dla zdrowej flory jelitowej
POPRAWA reperacja, regeneracja i leczenie wyściółki jelitowej
Autor przeprowadza nas po kolei po wszystkich etapach. Znajdziecie tu również listy produktów dozwolonych i zakazanych, przepisy dla szczęśliwych jelit, dziennik pokarmów i objawów, zalecane suplementy (nie wiem jak z dostępnością w PL ale myślę że można znaleźć zamienniki), badania i testy jakie należy wykonać, polecane sklepy internetowe, filmy oraz książki. Jest też rozdział poświęcony jodze i medytacji, które mają korzystny wpływ na jelita.
Mogę Was zapewnić, że jest to książka z ogromem informacji do przetworzenia, chwilami mózg paruje. Dla osób, które zmagają się z problemami jelit, może okazać się bardzo pomocna. Ja na pewno skorzystam z tych rad oraz z programu C.A.R.E. Ale wiem jedno, nie jest to łatwe, wymaga wielu wyrzeczeń, ogromnej samodyscypliny i myślę, że również wsparcia bliskich. Do tego należy się dobrze przygotować i dokładnie zaplanować sobie wszystkie kroki. Ta książka Wam w tym pomoże to jest pewne. Ważne w tym programie jest dokładne obserwowanie swojego organizmu, zwłaszcza podczas wprowadzania produktów ponownie. Nie będę ukrywać, że mnie osobiście lekko przeraziło to OCZYSZCZANIE. Ja mam niestety alergie na niektóre produkty co sprawia, że moja lista produktów dozwolonych w etapie oczyszczania maleje jeszcze bardziej. Ale wiem, że jest to do ogarnięcia. Przydałaby się taki catering dla szczęśliwych jelit od razu z suplementacją, było by dużo łatwiej. ;D
DOKUMENT
Na Netflix możecie znaleźć dużo ciekawych filmów dokumentalnych o środowisku naturalnym i ekologii. Jednym z nich jest "MINIMALIZM - Czas na mniej". Dający do myślenia i ukazujący pułapki w jakie wpadamy nieświadomie, idealny świat przedstawiany w social mediach, reklamy mówiące co "musimy" mieć czy promocje typu BLACK FRIDAY. Autorzy filmu pokazują wszystko z własnej perspektywy, że posiadanie wszystkiego, nie zawsze wiąże się z poczuciem szczęścia. Mi ogromnie otworzył oczy wyjazd tutaj do Szkocji, kiedy zmieściłam wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy w dwie duże walizki. Często właśnie przy przeprowadzkach okazuje się, że mamy w domach przedmioty, ubrania, których albo nie używamy, albo nawet nie pamiętamy, że jesteśmy w ich posiadaniu. Sama byłam w szoku ile ciuchów pooddawałam i to w całkiem dobrym stanie. Kilka przedmiotów zostało ale ani nic cennego, ani nic bez czego nie mogłabym się obejść. To wiele mnie nauczyło i patrzę na zakupy oraz życie zupełnie inaczej. Bardziej zwracam uwagę na jakość, wygodę oraz faktyczną potrzebę danych rzeczy, a nie na reklamy, polecenia i promocje. Wiadomo nie trzeba od razu wyrzucać wszystkiego ale może zamiast spędzać kolejne godziny w IKEA na często niepotrzebnych zakupach, możemy ten czas spędzić z rodziną dużo przyjemniej lub poświęcić ten czas po prostu sobie. Polecam Wam ten dokument bo naprawdę daje do myślenia. Jest też starsza wersja z 2016 roku "Minimalizm - Dokument o rzeczach ważnych" również warta uwagi.







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz